piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 8

Ciemność.Tylko ją widziała.Nie słyszała nic.Była w środku wielkiej otchłani.Nic tylko pustka otaczająca ją zewsząd. Nagle zobaczyła światło zbliżające się do niej.Chciała uciekać ale nie dała rady.Dopadło ją.Przed nią pojawił się obraz z przeszłości...jej przeszłości.Widziała to o czym chciała zapomnieć.Widziała twarz mężczyzny który zrobił jej krzywdę.Łzy zaczęły wypływać z jej oczu.Nie chciała patrzeć,ale nie mogła nic zrobić.To bolało.Chwile po tym  znalazła się w innym miejscu.Miejscu w którym przez półtora roku przysparzano jej ogromnego bólu i cierpienia.Już miała się poddać gdy przed oczami pojawiła się gildia. Ci wszyscy uśmiechnięci magowie,członkowie wielkiej rodziny...i on.Widziała jego uśmiech skierowany do niej. Zamknęła oczy uśmiechając się lekko.Usłyszała głosy z zewnątrz...
-Wendy,Chelia! Jakieś zmiany?
-Przepraszam panie Gray ale niestety...nie chwila! Chyba się budzi!-po tych słowach uchyliła powieki ukazując światu swoje niebieskie jak niebo tęczówki, co nie było proste ponieważ były ciężkie jak z ołowiu. Zobaczyła wszystkich sojuszników.Zdziwiła się.Poczuła jak ktoś ją obejmuje.To były dziewczynki.
-Martwiłyśmy się o ciebie!-zapłakała różowowłosa. Ta uśmiechnęła się czule i pogłaskała je po głowie. Spojrzała na resztę.
-Ile byłam nieprzytomna?-zapytała nieśmiało.
-Tylko kilka dni.-powiedział Lyon czochrając jej włosy.Zaśmiała się lekko. Nagle spoważniała.
-A co z panem Jurą?
-O mnie się nie martw.-zaśmiał się mężczyzna wchodząc do pokoju.-Wszystko dobrze.
-Ciesze się.
-Dobrze zostawiamy cię tu,abyś odpoczęła,a kiedy będziesz się czuła lepiej zejdź na dół.-powiedział Hibiki i wszyscy wyszli. Położyła się wygodnie i zaczęła leczyć.Nie zajęło jej to długo ponieważ dziewczynki świetnie sobie poradziły. Po tym ubrała się tym razem w czarną sukienkę i tego samego koloru buty które z niewiadomych przyczyn zostawiły jej dziewczyny,uczesała i wyszła. Zeszła ze schodów i oniemiała. Na środku gildii stała scena na której stali wszyscy chłopcy z sojuszu. Reszta gildii uśmiechała się do niej radośnie,mężczyźni nawet zarumienili się na jej widok.W głośnikach zabrzmiała muzyka (jeśli chcecie wiedzieć co włączcie 6 na mojej play liście). Wesoła muzyka zaczęła się rozprzestrzeniać po pomieszczeniu. Najpierw śpiewało Blue Pegasus, potem doszli do nich Szablozębni a potem Fairy Tail. Śpiewali i uśmiechali się do niej. Piosenka byłą piękna.Taka słoneczna i ciepła. Ze sceny zszedł Gray i podszedł do niej.Podał jej rękę którą niepewnie złapała,a on pociągnął ją za sobą.Teraz stała tam z resztą. Przerzucił jej ręke przez ramię z jednej strony a Sting z drugiej.Reszta zrobiła to samo.Gdy piosenka się skończyła popłakała się.Upadła na podłogę,a reszta gildii krzyknęła:
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO AKEMI!-po kilku minutach uspokoiła się.Spojrzała na chłopców, a oni uśmiechali sie szeroko.
-Wymyśliliśmy to żeby umilić ci ten dzień.-powiedział Eve.
-Dziewczyny też coś dla ciebie mają.-powiedział Ren a na scene weszły sojuszniczki.Znów zabrzmiała muzyka a dziewczyny zaczęły śpiewać ze szczerego serca. (tym razem włączmy 2.). Wyszło im to pięknie. Każda po kolei przytuliła ją i zatańczyła z nią krótko.Wyglądały tak słodko.Kiedy skończyły na ich miejsce weszła ona.Spojrzała na wszystkich i powiedziała:
-Dziękuje.Nigdy nie pomyślałabym,że będę szczęśliwa w tym dniu i też chcę wam coś dać.Dawno tego nie robiłam,ale chce dla was coś zaśpiewać...-odwróciła się od nich plecami i za pomocą Magii Efektów sprawiła że zabrzmiała melodia której nigdy nie słyszeli. Zwróciła się znów w jej stronę,oczy miała zamknięte a z ust wydobyły się pierwsze słowa. (http://www.youtube.com/watch?v=CTTjLxXFg0k). Jej piękny głos łaskotał uszy wszystkich zebranych.Piękna gra fortepianu ładnie się z nim komponowała,jakby były dla siebie stworzone.Piosenka była prawdziwa.Napisała ją zaraz po tym smutnym wydarzeniu,ponieważ kilka dni potem w szpitalu odwiedził ją człowiek który znał sie na jej magii i dowiedziała się od niego,że nigdy nie będzie mogła się zakochać...Postanowiła,że dla dobra wszystkich tego nie zrobi.Wtedy wszystkie uczucia wlała w te słowa.Były delikatne i takie piękne.Wszystkie Kobiet w gildii płakały,a mężczyźni ledwo powstrzymywali łzy.Teraz nie obchodziła ich zasada "Faceci nie płaczą." , teraz byli w świecie piosenki,która poruszyła ich serca. Nawet Gajeel i Rogue nie mogli się powstrzymać.Po chwili na twarzy każdego było można dostrzec kryształowe łzy.Spojrzała na nich,śpiewając ostatnie strofy utworu.Widzieli że to sprawia że jest szczęśliwa więc cieszyło to też ich.

Kiedy skończyła uśmiechnęła się i zeszła do reszty.Nikt nie mógł się ruszyć.Byli w szoku.Pierwszy otrząsną się Gray,który podszedł do niej i uściskał.Poczuła ciepła,które tak lubiła,ale za każdym razem kiedy o nim myślała karciła się w myślach.Nie powinna o nim myśleć,ale nie potrafiła inaczej.
-Piękna piosenka.-usłyszała jego szept tuż przy uchu.Potem poczuła coś,czego nigdy by się nie spodziewała.Jego ciepłe wargi muskały jej policzek,pozostawiając w tym miejscu przyjemne uczucie. Zarumieniła się strasznie.Zaraz podeszła do nich reszta.Wszyscy chwalili jej piękny głos wycierając łzy. Poczuła jak ktoś łapie ją za nadgarstek i ciągnie za sobą.Postać puściła ją dopiero,kiedy byli sami. Spojrzała na nią.To był Sting.
-Coś się stało?-zapytała zdziwiona.
-Chciałem ci podziękować za wtedy i o coś zapytać.-powiedział niepewnie.
-O co chodzi?
-Cz-czy chcia-chciałabyć, zostać m-moją...-miotał się.Nie wiedział co powiedzieć i jak dobrać słowa. Wziął głęboki wdech i uspokoił się.-...moją przyjaciółka? (nie wyobrażajcie sobie za wiele :P dop.aut.).- spojrzała na niego jeszcze bardziej zdziwiona po czym uśmiechnęła się.
-Bardzo chętnie.-zawołała,a on poczochrał ją po głowie.Rozmawiali jeszcze dłuższą chwile.Śmiali się prawie cały czas.Co chwile zerkała w stronę czarnowłosego maga lodu.Widziała Juvię,która się do niego kleiła i bolało ją to,ale obiecała coś sobie i słowa dotrzyma.Impreza trwała całą noc.Nie mogła uwierzyć,że w końcu miała szczęśliwe urodziny.



No jest! Przepraszam że taki krótki. Crystal Phoenix możesz mnie już zabić za tak beznadziejny rozdział.
Aki:Nie waż się tyknąć mojej królewny!
Co ci?
Aki:A nic kochannnie :3
O cholecia ty się nachlałeś na urodzinach Akemi! Trzeba coś z tobą zrobić . A was zachęcam do komentowania. Bay,bay.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 7

Przed nimi stał wielki budynek.Małe okna i ceglane ściany nadawały temu miejscu mrocznej aury.Wpatrywali się w ten obiekt przez dłuższą chwilę.Dało się wyczuć mroczną aurę płynącą zza murów fortecy. Nagle Ognisty Smoczy Zabójca zerwał się do biegu. Już się wprost cały palił do walki, jedna coś mu to uniemożliwiało,a konkretnie jakaś bariera.Odbił się od niej i upadł na ziemie.Podjął wiele prób przebicia się ale to było na nic.Akemi podeszła do niego i dotknęła "tarczy".Jej ręka została odepchnięta.Podniosła kamień po czym rzuciła go.Normalnie przeleciał przez osłonę.Złapała się za podbródek. Reszta wpatrywała sie w nią obmyślając plan.
-To co my teraz zrobimy?-zapytała Lucy.
-Może to przeanalizuje?-zapytał Hibiki.
-Mogę użyć mojej magii.-zaproponował Jura.Dziewczyna podeszła do nich i powiedziała nieśmiało:
-A-ano...Wiem co możemy zrobić...
-Co?-zapytali chórem.
-Bo widzicie....Ta tarcza nie przepuszcza magów,ale przepuszcza naturę...
-I co z tego?Jeśli tak jest to nie przejdziemy!-zawołał Lyon.Ona uśmiechnęła się uroczo.
-Ja mogę się tam przedostać.-spojrzeli na nią zdziwionymi minami.-Erza prosze złap się mnie mocno.
-D-dobrze.-powiedziała nie pewnie i złapała za ramię młodszej koleżanki.Naglę ich ciało zaczęło się zmieniać w płatki wiśni.Przeleciały one przez przeszkodę i tak wróciły do swojej naturalnej formy.Wszyscy patrzyli na to z szeroko otwartymi oczami.
-Jak ty to zrobiła?-zapytała Chelia.
-Użyłam swojej magii.-powtarzała tę czynność aż nie zostali sami chłopcy,nie licząc Jury i Ichiya <nie wiem jak odmienić XD>. Odwróciła się do nich i spaliła buraka.-M-m-może poszukamy innego sposobu?
-Nie marudź!-powiedzieli rozbawieni.Westchnęła i zaczęła przenosić się to w jedną to w drugą. Spojrzała na Gray'a który stał sam na polanie.Zarumieniła się jeszcze bardziej.On podszedł do niej i przytulił od tyłu. Jej twarz przybrała odcień włosów Scarlet.Czuła się nieswojo,ale też tak...dobrze?Jego dotyk dawał ukojenie złym wspomnieniom i emocją.Rozkoszowała się tym,ale poczuła jak ją puszcza.No tak,przecież czeka ich misja...Westchnęła ponownie.Weszli po cichu do kryjówki <wow to nowość!!>. Rozglądali się po pomieszczeniu.Ruszyli w przed siebie.Jak się okazało do głównej sali.Nie było tam nikogo prócz mężczyzny w rozpiętej koszuli. Miał czarne,średniej długości włosy i czerwone oczy. Uśmiechał się do nich wrednie. Chodź takiego wyrazu twarz trzeba było przyznać,że był przystojny.Ich wzrok przykuła dziewczyna,około 16 lat,leżąca pod jego nogami. Miała rude włosy za ramiona,a koloru tęczówek nie mogli zobaczyć. Jej oczy były zamknięte,co wskazywało na to,że jest nie przytomna.
-Witam magów!-zawołał radośnie chłopak.-Wyczułem was już jakiś czas temu i niestety,przez was musiałem skończyć zabawę...-mówiąc to spojrzał na dziewczynę. Nie możliwe...Czy on ją...Nie to nie może być prawda...takie myśli krążyły po głowie Akemi.Rosła w niej złość oraz strach przed tym,że to co się stało kiedyś,powtórzy się.Chłopak klasnął w dłonie,a z korytarza wyszedł mężczyzna.-Zabierz ją stąd,potem się z nią pobawie,teraz mam inne zajęcie.-nowo przybyły nic nie odpowiedział tylko siną głową.Po chwili już go nie było.Zlustrował wzrokiem wszystkich zatrzymując się na Asai.-Widzę,że tamta nie jest mi już potrzebna...-zniknął i pojawił się za nią,splatając jej ręce za plecami.Syknęła z bólu.-A ty co powiesz? Pobawisz się ze mną dzisiaj wieczorem?-zapytał wkładając rękę pod jej spódniczkę.Nie mogła się ruszyć,strach ją sparaliżował.Znikąd przyszedł mu jeszcze jeden pomysł,dzięki któremu jego uśmiech poszerzył się.-A może pobawimy się przy twoich znajomych?Chętnie popatrzą.-zaśmiał się jak psychopata,obmacując ją.Łzy spłynęły po jej policzkach.Nie mogła nic zrobić przez strach a on robił z nią co tylko chciał.Nagle uderzyły w niego lodowe lance,a ona znalazła się w żelaznym uścisku maga lodu.
-Nie waż się więcej dotykać naszej przyjaciółki!-wydarł się.Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. Uśmiechnęła się pod nosem.Chłopak puścił ją i spojrzał na przeciwnika który się podnosił.Zza ścian wyskoczyła reszta gildii.Można było wyczuć duże zasoby czarnej magii. Sojusz ruszył do ataku,a ona stała z tyłu.Jeszcze nie otrząsnęła się po tym co ten człowiek chciał jej zrobić.Nie mogła uwierzyć.TO się prawie powtórzyło.Spojrzała na swoich przyjaciół.Walczyli,a ona?Ona stała i patrzała.Zauważyła jakiegoś mężczyznę zakradającego się z mieczem do Lucy.
-Ognista Wstęga!- w jej dłoniach pojawił się gruby sznur z płomieni,który obwiązał przeciwnika i rzucił nim o ściane.-Wietrzny Wir!-tym razem większość z członków nielegalnej gildii zdmuchnął wiatr. Spojrzała na swoich towarzyszy,którzy ledwo się trzymali.Nie dość że ta gildia była silna,to jeszcze było ich wielu.Nie myśląc dłużej zmieniła wszystkich w płatki wiśni.Stworzyła podmuch wiatru który przeniósł ich na bezpieczną odległość.Wrócili do swoich wcześniejszych form i spojrzeli na nią.Dyszała ciężko.
-Dlaczego to zrobiłaś?Dlaczego uciekliśmy?-krzyczał na nią Natsu a w jej oczach pojawiły się łzy.
-O-o-oni byli z-zby-zbyt silni.N-nie dalibyśmy r-rady...-wyszeptała a pięści chłopaka zapłonęły.Już miał ją uderzyć,ale złapali go Gray i Sting.
-Opanuj się!Ona ma racje!-warknął czarnowłosy.
-Musimy odpocząć i obmyślić nowy plan!-dodał blondyn.
-A do tego Akemi powinna odpocząć,chwile i uspokoić się po...-zmieszany Rogue nie dokończył.Ona spuściła wzrok.Różowowłosy ochłonął.Wszyscy usiedli pod drzewami.Najmłodsze leczyły rany innych,chodź ci nalegali by oszczędzali siły.
-Wyruszamy jutro! Teraz pójdziemy do miasta i...-wypowiedź Jury przerwał ból.W jego brzuch była wbita włócznia.Przeszła na wylot.Popatrzeli w kierunku z którego przyleciała broń.Stał tam mężczyzna,który wcześniej wynosił tę dziewczynę.Chłopcy rzucili się na niego.Pokonali go szybo i podbiegli do dziewczyn.Postanowili wcielić plan B.Zanieśli go koło Bombowca Christina.Położyli go na trawie a dziewczyny podbiegły do niego.Próbowały mu pomóc,jednak nic to nie dało.Ze łzami w oczach odeszły od mężczyzny.
-Przepraszamy,ale...nic więcej nie możemy zrobić.-zaszlochała Wendy.Po policzkach Asai spłynęły dwie słone krople.Podbiegła w miejsce dziewczyny i zapłakana próbowała pomóc.-To nie nie d...
-NIE!-krzyknęła.-To przeze mnie! Gdybym uważała nie musielibyście walczyć.Gdybym przeniosła was gdzie indziej to wtedy...-zapłakała.Pod nią pojawił się wielki jasnoróżowy krąg.Jej włosy zaczęły unosić się ku górze.Wyczuwali od niej wielkie pokłady magii.Po chwili rany Świętego Maga zaczęły się goić.Gdy skończyła zanieśli go na pokład.Postanowili zaatakować ponownie.
-To co mamy robić?-zapytał Lyon.
-Przecież to grat!-warknął Lector.
-Fro też tak myśli.
-Chelia i Ren za pomocą swojej magii unoszą statek.Natsu,Sting i Rogue dodają mocy,żeby statek ruszył. Lyon,Gray i Eve chłodzą przegrzane części.Ichiya za pomocą perfum leczy ich rany. Wendy czuwa przy rannym.Hibiki i Erza dowodzicie.-wszyscy spojrzeli na Akemi.Jej twarz,zazwyczaj lekko onieśmielona i uśmiechnięta teraz wyrażała gniew.Statek podniósł się,a Smoczy Zabójcy za pomocą swojej magii ruszyli go z miejsca.Niestety wróg okazał się być sprytny.Uderzyła w nich ogromna kula czarnej magii. Czarnowłosy spojrzał na dziewczyne która kierowała się do wyjścia.Złapał ją za nadgarstki.
-A ty do kąt?-zapytał zdenerwowany.Spojrzała na niego już z uśmiechem.
-Załatwić wam trochę czasu...
-Nie możesz! Uciekamy stąd!-szarpnął ją za rękę ale ona wyskoczyła i z uśmiechem rozwinęła swoje skrzydła.
 
 Spojrzeli na nią zdziwieni.Jak anioł...pomyśleli wszyscy.Teraz w powietrzu na przeciw siebie znajdowała się ona i lider mrocznej gildii.Ten sam który prawdopodobnie zgwałcił tamtą dziewczynę. Mierzyli się wzrokiem.
-Zapłacisz mi za to co zrobiłeś.Moim przyjaciołom i tamtej dziewczynie.-warknęła.Spojrzał na nią z wyzwaniem.
-Co taka mała dziewczynka mi zrobi?-zaśmiał się,a jej oczy zmieniły kolor.Teraz były zielono-niebieski. Wzdrygnął się.-P-pani Natury ?
-Powtarzam: ZAPŁACISZ MI ZA TO!!-w jej ręce uformowało się coś na kształt słońca-Słoneczna Kula!-uderzenie było tak mocne,że uderzył w ścianę klifu.Spojrzał na nią przerażony.Teraz przemawiała przez nią wściekłość.Przyjaciele obserwowali walkę.Nie,raczej jednostronną potyczkę. Po kolejnym uderzeniu wpadła do morza. Chwile potem jej skrzydła zniknęły i głową w dół leciała w tą samą stronę co jej przeciwnik. Reszta nie wiedziała co robić,byli przerażeni.
-Happy/Lector/Fro!-krzyknęli Smoczy Zabójcy.
-Aye,sir!-kotki wyleciały ze statku i zmierzały w stronę spadającej dziewczyny.Użyli maksymalnej szybkości.Złapali ją.Ostatnie co widziała przed straceniem przytomności były zatroskane twarze przyjaciół.


Ok mam go! 
Aki: W końcu!
Noo! Nie mogłąm się zabrać za pisanie,ale w końcu dałam radę!
Aki:A miałaś coś zrobić ne?
O tak,tak! Pamiętam przecież! Dedykuje ten rozdział mojej kochanej Crystal Phoenix ! Najlepszego z okazji urodzin!!
A oto wiersz ode mnie iAki'ego :3
 Z okazji urodzin życzę ci aby jedynymi łzami, 
które pojawią się w twoich oczach, były kryształowe łzy szczęścia,
 Aby radosnego uśmiechu na twej twarzy, nie zakryły chmury smutku, 
aby płatki róż wyścielały drogę Twego przeznaczenia, a szczęście, radość i i miłość były przeznaczeniem Twych dni!

To na tylke bay bay :** 

czwartek, 30 maja 2013

INFO

UWAGA!! Rozdziału nie będzie do niedzieli ponieważ jade do babci. Gdy wróce postaram się go dodać jak najprędzej. Bay,bay i przepraszam :(

wtorek, 28 maja 2013

Korean Dreams Blog Tag

Korean Dreams Blog Tag

Bardzo dziękuje Kuro Lady za otagowanie mnie.Nie spodziewałam się :PP. To miło że autorka jednego z moich ulubionych blogów mnie nominowała :** Jeszcze raz dziękuje ... 






 Zasady: 

1. Wstawić powyższy obrazek.
2. Podziękować osobie która cię otagowała.
3. Nominować jakąkolwiek liczbę blogów do tego tagu, które według ciebie na to zasługują lub po prostu je lubisz ;D (ale nie tą osobę która
 
A teraz najważniejsze:
4. Opowiadasz o swoich 3 marzeniach. Jakich chcesz, mogą to być największe lub te mniejsze, zupełnie pokręcone lub bardziej realne.
5. Odpowiadasz na pytanie: Czy warto marzyć? Dlaczego?
ciebie)
 
 
A oto moje marzenia:
1. Strasznie chciałabym odwiedzić Japonię.Może mało oryginalnie ale marze to tym od dawna. W tym kraju chciałabym zrobić dużo np. spotkać autorów moich ulubionych anime takich jak Fairy Tail.
2. Chciałabym napisać powieść,albo żeby przynajmniej mój blog był popularny. Wtedy byłabym szczęśliwa :*
3. Chciałabym potrafić latać i wyzbyć się lęku wysokości. Wtedy czułabym się wspaniale.
 
 Czy warto marzyć? Dlaczego?
Moim zdaniem powinno się marzyć ponieważ wtedy wiemy do czego dążyć w życiu.Mamy cel którego się trzymamy.Możemy dzielić się nimi z bliskimi nam osobami i dzięki nim mamy nadzieje na lepsze jutro.
 
 Otagowani przeze mnie:
 
 Yasha Aizawa ==> http://nalulovestory.blogspot.com

Animka - chan==> http://fairy-tail-nakama.blogspot.com/
 
Ruby Phoenix ==> http://hazy-future.blogspot.com/
 
 
 
 
To wszystko Bya bay :* 


niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 6

Szli w stronę miasta znajdującego się nieopodal siedziby mrocznej gildii.Akemi co chwile przystawała ponieważ dręczył ją ból w kostce.Nie pozwoliła aby Wendy i Chelia ją obejrzały,ponieważ nie chciała aby traciły niepotrzebnie moc. Nagle straciła równowagę.Zamknęła oczy czekając na kontakt z ziemią,ale to nie nastąpiło. Uchyliła lekko powieki, po to by zaraz zrobić się czerwona. Przed upadkiem ochroniły ją silne ramiona czarnowłosego maga lodu ( DH: Ja też tak chcem!! A:Zamknij się i pisz dalej,a nie!! DH:Ok, ok nie spinaj się...). Patrzyła na niego cała zawstydzona,a on uśmiechnął się delikatnie i wziął ją na ręce.
-Proponuje zrobić postój.-rzekł jej wybawca.
-Zgadzam się. Za chwile się ściemni...-powiedział Jura. Udali się na polane gdzie rozłożyli namioty. Gray posadził dziewczynę przy ognisku,które rozpalił Natsu.Zaraz jej ręce otoczyła bladoróżowa poświata. Syknęła z bólu kiedy zaczeła leczyć ranę na ramieniu.
-Może lepiej ci pomożemy?-zapytała różowowłosa.
-N-nie dziękuje.Dam rade sama...Nie traćcie niepotrzebnie magii.-uśmiechnęła się nieśmiało Dziewczynki jednak nie dały się przekonać i podeszły do niej.
-O matko! Twoja noga jest złamana!-krzyknęła Wendy.Wszyscy spojrzeli na nie zdziwieni.-Jak to możliwe,że nie krzyczałaś?
-Przyzwyczajenie...-szepnęła.
-Co?
-Nie nic....-niestety Gray siedzący obok i smoczy zabójcy usłyszeli to.-T-to ja pójde nastawić sobie nogę...
-Nie powinna pani tego robić!-krzyknęła niebieskooka.
-Po pierwsze nie pani.Po drugie dam rade.-uśmiechnęła się i pokuśtykała za drzewa,gdzie usiadła. Wszyscy słyszeli jej skamlenie z bólu gdy nastawiała sobie kończynę.Gdy wróciła wszystkie dziewczyny już poszły spać.Podeszła do chłopców i usiadła na swoim miejscu.
-Nie idziesz spać?-zapytał Eve.
-N-nie...Posiedze jeszcze.Z-znaczy jeśli mogę.-dodała cała czerwona.Reszta uśmiechnęła się do niej.
-Boli cie jeszcze?-zapytał,ku zdziwieniu wszystkich Sting.
-T-trochę.Jutro będę mogła chodzić normalnie.-odpowiedziała zawstydzona.Zapanowała niezręczna cisza. Natsu postanowił ją przerwać.
-Ej pamiętacie, nasz pierwszy sojusz?
-Weź nie przypominaj.-zaśmiał się Lyon.-Prawie zginąłem!
-Taa.Ichiya odpadł na starcie.-zaśmiał się czarnowłosy.
-Tak,ale byłem pod wrażeniem tego że Hibiki potrafił uderzyć kobietę.-powiedział Jura.
-Dla dobra sprawy.Inaczej prawdopodobnie zabiłaby nas.-zaśmiał sie chłopak.
-Albo Igrzyska Magiczne!-zawołał Ren.
-Tak,wtedy było wiele niejasności.-powiedział Rogue.
-Noo.Ale w końcu Fairy Tail wygrało.-zaśmiał się blondyn.
-Miło tak powspominać.-zaśmiał się rudowłosy.-To takie czarujące,men!
-Jedynym czarem przeszłości jest to,że mineła.-powiedziała dziewczyna zaciskając pięści.
-Czemu?Przecież wspomnienia to najwspanialsza rzecz na świecie.-powiedział Gray.
-A co ty byś zrobił,gdyby twoje wspomnienia przynosiły tylko ból!?-krzyknęła,co zdziwiło wszystkich.
-Jak na to spojrzeć to nic nie wiemy o twojej przeszłości.-wtrącił Salamander.Teraz zaczęła się dyskusja na temat jej przeszłości.(A: Przyznaj,że po prostu nie chce pisać ci się tego dialogu. DH:Żebyś wiedział!)
-Trzy lata...-szepnęła.
-Co?-zapytali chłopcy.
-Miałam trzy lata kiedy moja mama zmarła.Po jej śmierci ojciec wyżywał się na mnie...
-To smutne.-powiedział Hibiki.
-To nie koniec.-powiedziała zaciskając ręce na końcu swojej spódniczki.-W wieku pięciu lat uciekłam z domu.Rok po tym porwano mnie i pobito.Miałam połamaną rękę, nogę, cztery żebra i wstrząs mózgu. Potem przez pewien czas było spokojnie,ale gdy miałam czternaście lat zostałam...-tu przerwała a po jej policzku spłynęły łzy.-...zostałam brutalnie zgwałcona.-zesztywnieli.Nie spodziewali się tego.- Pół roku po tym porwała mnie mroczna gildia.Przez ponad półtora roku wysysano ze mnie magię.Gdyby nie pan Gildarts...nie wiem co by się stało...
-Akemi...
-Nie chce litości!-przerwała gwałtownie wypowiedź maga lodu.-A teraz przepraszam,ale jestem zmęczona.- wstała i odeszła kilka kroków.Podniosła ręce a dookoła pojawiła się jakaś bariera.-Możecie iść spać.Każdy kto wejdzie tu z zewnątrz zobaczy to czego najbardziej się boi.-po tych słowach skierowała się do namiotu. Jednak zanim weszła zatrzymała się.-Prosiłabym o dyskrecję...-nie czekając na odpowiedź weszła do namiotu. Chłopcy nie czekając długo poszli w jej ślady.
Następnego dnia wstała jako pierwsza.Za pomocą swojej magii spowodowała szybszy wzrost roślin,dzięki czemu mogła zrobić śniadanie dla reszty. Przygotowała sałatkę i złowiła ryby. Rozpaliła ognisko przy którym usiadła.Nie minęła chwila a wszystkich zaczął budzić cudowny zapach.Gdy wyszli z namiotów oniemieli.
-J-jak ty to zrobiłaś?-zapytała Lucy.Dziewczyna odwróciła się do nich i uśmiechnęła nieśmiało.
-Magia.-nie pytając o więcej przysiedli się do niej.Wstała szybko i rozdała posiłek,ale ominęła koty.
-A dla nas?-zapytał smutny Happy.
-Dla was mam coś specjalnego.-każdemu podsunęła pod pyszczek półmisek z rybą.Każda była przyrządzona inaczej.Uśmiechnęła się ciepło do nich.Gdy wszyscy jedli ona sprawdzała czy z jej nogą wszystko dobrze.Nie chciała sprawiać problemów na misji,dlatego postanowiła jeszcze raz użyć magii.
-Dobrze,uważam że powinniśmy ruszać.-rzekł Święty Mag.Reszta przytaknęła.Szli dłuższą chwilę w ciszy.
Tylko kociaki gawędziły ze sobą.Nagle Fro się przewróciła.Asai szybko podbiegła do niej i podniosła.
-Nic ci nie jest?Może cię ponieść?-zapytała a kotek tylko przytaknął.Zaczęła głaskać go po główce.-Jesteś taka słodka.-wszyscy patrzyli na ten obrazek jak oczarowani.
-A tak w ogóle od kiedy jesteś w Fairy Tail?-zapytał Lyon.
-Hmm...Pan Gildarts przyprowadził mnie tam,potem znalazłam mieszkanie i mistrz przydzielił mnie do sojuszu,mówiąc że to będzie dobry trening.Czyli to będzie jakieś cztery dni.
-A ile ty masz lat?-zapytała Erza.Ta przystanęła i mocniej przytuliła kotka.
-Za półtora tygodnia kończe 17.Dokładnie za 10 dni.-zacisnęła pięść.
-Coś nie tak?-zapytała Lucy.
-Po prostu moje  urodziny kojarzą mi się z bardzo smutnym dla mnie wydarzeniem...To wszystko.-dalej już nikt się nie odezwał.Szli jeszcze kilka godzin,po czym zrobili mały postój.W jego trakcie podszedł do niej blondyn.
-Ano...-za jąkał się chłopak.Ona popatrzyła na niego zdziwiona.-P-przepraszam za wcześniej.
-Nic się nie stało.Nie chowam urazy.-uśmiechnęła się przyjaźnie do chłopaka,a on odwzajemnił gest. Znów ruszyli.Po kilku godzinach byli już pod kryjówką wroga...


Buahahahahahaha!! Uwielbiam trzymać ludzi w napięciu!
Aki: Weź się idiotko opanuj!!Ludzi straszysz!
Nie moja wina,że tak jest.
Aki: Ta,ta...
A-ale przeszłość Akemi była taka...była taka (wylewa potok  łez z oczu)
Aki: Wiem, wiem.Wypłacz się ale z umiarem...
Dziękuje (rzuca się na niego i przytula) Dobra dzięki twojej umięśnionej sylwetce mi lepiej.
Aki: Zboczeniec!! O///O
I tak mnie kochasz!!Ale mniejsza...Komentujcie ludzie!!!

SPECJAL !!!!

 UWAGA! UWAGA!!! Oto moja przyjaciółka zaśpiewała piosenkę znaną z Titanica!! Prosze piszcie jej komki i dodajcie otuchy bo ona uważa że to jej nie wyszło!!  Prosze posłuchajcie do końca..

Oto link:
http://ising.pl/nagranie/16tk1mfnu5q,Celine_Dion-My_heart_will_go_on?fb_action_ids=339443196182364&fb_action_types=og.likes&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582

A oto jej focia (oczywiście pozwoliła mi dodać) :**



Co nie że ma talent?
Aki: Jasne że ma!!
OMG!! Tobie się coś podoba??
Aki: Noo...w końcu ja też człowiek..
No racja...
Aki: To co teraz?
Jak to co? Czekamy na komentarze!!!!

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 5

Wstała jako pierwsza.Wzięła szybki prysznic i włożyła świeże ubrania.Włosy splątała w dwa warkocze po bokach twarzy.Zeszła szybko na dół do kuchni gdzie spotkała mistrza glidii Blue Pegasus,Bob'a.
-Witaj Akemi-chan!Jak się spało?-zapytał.
-O-ohayo...Dobrze,dziękuje.-uśmiechneła się nieśmiało.Zwróciła uwage na jego ubiór.Ponoć kiedyś był przystojny,ale czas pozostawił na nim ślad.Niegdyś bujne włosy zastępowała teraz łysina, a elegancki garnitur różowe ciuszki.-M-może pomóc panu ze śniadaniem?-zapytała a on przytaknął.Na śniadanie przyrządzili kilka talerzy kanapek i kilka dzbanków herbaty.
-Mogłabyś iść po resztę?Pewnie już wstali.-ona tylko przytaknęła.Weszła szybko na górę.Swoje kroki skierowała w kierunku pokoju gdzie spały wszystkie dziewczyny.
-Ohayo.-szepneła wchodząc do środka.
-Witaj.-powiedziały wszystkie.
-Wstała pani tak wcześnie?-zapytała Chelia.
-Hai.Prosze,mów do mnie po imieniu.-uśmiechneła się ciepło dziewczyna.Ta wypowiedź zdziwiła trochę różowowłosą.Spojrzała na Wendy która przytaknęła.
-Hai.Miło mi cię poznać.
-Mnie również.-uścisneły sobie ręce.-Mistrz Bob zaprasza na śniadanie.
-Dobrze zaraz tam będziemy.-powiedziła Erza.Asai wyszłą z pomieszczenia i ruszyła w strone pokoju płci przeciwnej.Staneła przed drzwiami.Nie do końca wiedziała czy powinna tam wchodzić.W końcu przemogła się i zapukała.Po usłyszeniu zgodnego "prosze" weszła nieśmiało do środka.
-O-ohayo...-wydukała nieśmiało.
-Cześć Akemi.Co cie tu sprowadza?-zapytał Gray.
-Ano...P-przepraszam,że przeszkadzam,ale Mistrz Bob poprosił mnie bym zawołała was na śniadanie.-mówiła zarumieniona,bawiąc się palcami.
-Żarcie!?-wrzasnął Nastu i ruszył pędem w strone drzwi gdzie stała dziewczyna.W ostatniej chwili ktoś chwycił ją za rękę i odciągnął tak,że wleciała w ramiona tej osoby.Spojrzała w góre, gdzie jej spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem czarnych tęczówek maga lodu.Patrzała tak przez chwile,cała czerwona po czym odskoczyła od chłopaka i krzykneła wychodząc:
-Gomene!-Gray patrzał na nią dziwnie.Po chwili razem z resztą zszedł na dół,gdzie była już żeńska część drużyny.Usiedli a mistrz razem z niebieskooką przynieśli jedzenie.
-Dlaczego nie ma rybek?-zapłakał Happy.
-Happy dla ciebie mam specjalną rybkę mojej roboty.-zaśmiała się dziewczyna kładąc przed nim talerz z parującym przysmakiem.Ten zajadał się nią,a exceedy z Sabertooth patrzyły na niego jakby trzymał najcenniejszą rzecz na świecie.Na widok potrawy ślinka sama im ciekła.Wielkie było ich zdziwienie,gdy i przed nimi staneły talerze z tą samą zawartością co u niebieskiego kotka.
-Smacznego.-uśmiechneła się ciepło do nich.Ten widok zdziwił i koty i ich właścicieli.Po chwili uśmiechnęły się i zaczeły zajadać.
-To jest pyszne!-krzyknął Lector.
-Fro,też tak myśli!
-Ciesze się...-zaśmiała się i odeszła.Przechodząc koło Stinga spuściła głowę.
-Akemi też powinnaś coś zjeść.-powiedziała Lucy.
-Aa...R-racja.Arigatou.-usiadła na swoim miejscu.Szybko zjedli,podziękowali gospodarzowi i wyruszyli. Szli przez las,kierując się w stronę stacji skąd mieli wyruszyć na północ.Doszli tam szybko.Dziewczyny rzuciły na Smoczych Zabójców Troję i mogli ruszać.Droga nie trwała długo.Teraz szli powoli.Nie spieszyło im się.Każdy udawał,że jest pogrążony w myślach, a tak na prawde wsłuchiwali się w nucącą sobie Akemi.Jej głos był śliczny i choć nie słyszeli słów wiedzieli że to piękna piosenka.Ona za to pogrążona była we wspomnieniach.Tych radosnych,tych w których była szczęśliwą,małą dziewczynką bawiącą się ze swoim rodzicami.Zaraz jednak te wspomnienia pochłoną mrok.Wesołe urywki z przeszłości zpostały zastąpione rzeczywistością.Staneła w miejscu.Wszyscy spojrzeli na nią.Nie wiedzieli o co chodzi.Ona zamknęła oczy.Skupiła się na wibracjach w ziemi.Jej powieki powędrowały do góry.Odwróciła się i krzyknęła.
-Panie Sting!Prosze uważać!-zdezorientowany chłopak nie wiedziała co robić.Ona teleportowała sie opok niego i odepchnęła z miejsca na którym stał.Nie mineła chwila,a coś wybuchło.Siłą rażenia była tak duża że przeleciała kilkanaście metrów łamiąc po drodze kilka drzew.
-Akemi!-krzykneły dziewczyny.Ta teleportowała się do nich.
-Pod ziemią są umieszczone bomby...Musimy uważać.-powiedziała trzymając się za krwawiące ramię.Blondyn patrzała na nią szeroko otwartymi oczami.Dlaczego to zrobiła?Przecież był dla niej taki wredny...
-A więc odtąd zaczynają się pułapki?-powiedział Rogue.
-Najlepiej byłoby wybrać inną droge.-powiedział Jura.Przytakneli mu i ruszyli szukać nowej drogi do celu.



Siemka Miśki...Jak na razie to flaki z olejem.Moge dodać tylko tyle że podczas tej wyprawy jak się już może domyśliliście będzie walka,ale uprzedzam że takiego czegoś nie potrafie opisywać.
Chcę was jeszcze zaprosić na mojego nowego bloga: http://ayako-w-fairytail.blogspot.com/
Bay,Bay :*